Wsiadłam do autobusu, bałam, że spóźnię się w pierwszy dzień szkoły. A to początek roku szkolnego, nie chcę wyrobić sobie złego zdania u nauczycieli. Myślałam, czy wszystko spakowałam i niczego nie zapomniałam, na szczęście miałam książki i piórnik.
Po 20 minutach dotarłam pod budynek szkoły. Wysiadłam i poszłam w kierunku liceum. Było ogromne, wyglądało pięknie. Przypominało wielki, stary zamek, po bokach z wysokimi wieżami, był koloru bordowego. Niczym Hogwart, w końcu to Londyn.
*W szkole
Spojrzałam na zegarek. Byłam spóźniona. Musiałam znaleźć salę numer 22, jednak okazało się to trudniejsze niż myślałam. Na szczęście spotkałam jakąś dziewczynę. Miała długie, czarne włosy i brązowe oczy, była dość niska ale szczupła.
-Przepraszam, wiesz może gdzie jest sala numer 22?- spytałam z nadzieją, że pomoże mi ją znaleźć.
-Jasne, mam tam lekcję, jak się nazywasz? - spytała brązowo włosa dziewczyna.
-Margaret Hunter, jestem nowa i to mój pierwszy dzień w tej szkole. Nie mogę się odnaleźć.
-Jestem Olivia Lake. Będziemy chodzić to jednej klasy. Może w końcu jakaś jedna normalna dziewczyna w klasie.- uśmiechnęła się.
Nie wiem, co miała na myśli "jedna normalna dziewczyna w klasie", ale się tym zbytnio nie przejęłam.
-Jesteśmy. Gotowa?- zapytała z uśmiechem.
-Tak- to było jednak kłamstwo. Czułam, że coś pójdzie nie po mojej myśli.
-Dzień dobry. Przepraszam za spóźnienie, ale przyprowadziłam Meg. Znaczy, Margaret- powiedziała moja towarzyszka.
-Dobrze Olivio usiądź. Jestem John Smooth, nauczyciel historii. Margaret przedstawisz się?- powiedział starszy mężczyzna w okularach z siwymi włosami może był po pięćdziesiątce. Ale wyglądał całkiem sympatycznie.
Trudno było mi, cokolwiek z siebie wydusić, odchrząknęłam -Jestem Margaret Hunter- powiedziałam, ściszonym głosem. Zaraz z tyłu sali usłyszałam głos chłopaka. Miał brązowe, krótkie włosy i niebieskie oczy, wydawał się być wysoki może 180 cm i dobrze zbudowany z lekkim zarostem na twarzy.
-Głośniej nie potrafisz, mała?- powiedział z irytującym uśmieszkiem. Może nie jestem wysoka ale mała też nie, w końcu mam 165 cm.
-Campbell, cicho, może zaczął byś się w końcu uczyć? W tamtym roku przeszedłeś jakimś cudem, co nie znaczy, że w tym roku będzie tak gładko- powiedział zirytowany nauczyciel.
-Tak jest proszę pana. Nauka to podstawa- uśmiechnął się złośliwie.
-Margaret usiądź z Olivią.
Podeszłam do 3 ławki i zajęłam swoje miejsce. Ten cały "Campbell" bardzo mnie zdenerwował, nie chcąc brzydko mówić. Czemu zawsze muszę trafić na jakiegoś błazna w klasie? Poza tym to szkoła, dla dobrych uczniów, a nie takich wyrzutków jak on, z tego co usłyszałam. Nie mam pojęcia jak się tu znalazł.
*Po lekcji historii
-Meg idziesz ze mną do bufetu? Muszę coś zjeść, bo nie wzięłam dzisiaj śniadania.- spytała Olivia.
-Okej - wzięłam torbę i pomaszerowałam za moją nową koleżanką.
-Kim jest ten "Campbell"?- spytałam w drodze do szkolnego bufetu.
-Luke Campbell, to kapitan piłki nożnej w szkole, no i ma swój zespół rockowy, gra na gitarze i śpiewa. Wszystkie dziewczyny za nim latają, najprzystojniejszy facet w szkole. Obecnie nie ma dziewczyny, zerwał z Pauline Simpson na wakacjach, to najładniejsza laska w liceum. Nie pytaj o powód, nie za bardzo wiem, dlaczego. Chyba im się nie układało. - powiedziała z przejęciem Olivia.
-Aha, czyli uważa się za tego najlepszego?- spytałam.
-Dokładnie. Uważaj na niego, nie jesteś brzydka, możesz być kolejna. On ma swoje triki i może cię wykorzystać. Jest pewny siebie, zabawny, przystojny i chamski, ale kto nie lubi bad boyów.- ostrzegła mnie.
-Nie ma mowy, żebym latała za kimś, kto nie umie się zachować. Jestem dobrze wychowana i nie pozwolę sobie na takie traktowanie. Jestem jeszcze ciekawa jakim cudem się tutaj dostał, z tego co słyszałam na lekcji to nie błyszczy inteligencją.
-Powiem ci tak, Większa część tej szkoły to sami idioci. Dostali się tu bo ich rodzice mają pieniądze albo znajomości. Mało osób chodzi tutaj, bo dostało stypendium. Taka jest prawda. Jednak Luke chyba dostał stypendium muzyczne oraz sportowe i tylko dlatego uczęszcza do tego liceum.
Zaraz doszłyśmy do bufetu i tam Olivia wzięła kanapkę i sok jabłkowy, usiadłyśmy przy jednym z stolików.
Zauważyłam, że 1/4 stołówki przeznaczona była chyba dla jakiś "specjalnych osób".
-Czemu znajdują się tam tylko chyba "te fajne" osoby?- zapytałam z ciekawością.
-Bo to są właśnie ci "fajni" ludzie. Jeśli nie jesteś ładna i nie masz kasy no i dostałaś się tu z powodu stypendium to nie masz szans się z nimi zadawać, to w przypadku dziewczyn. U chłopaków musisz grać w piłkę i być w podstawowym składzie albo grać w jakimś zespole, no i mieć hajs. Inaczej się nie liczysz. To żałosne.
-Rzeczywiście. Każdy powinien mieć życie w tej szkole i czuć się w niej swobodnie, a przez takich niewychowanych ludzi nikt nie ma szans.- powiedziałam ze złością.
-Po prostu idioci, nie musisz mówić "niewychowanych ludzi" to nie po mojemu- zaśmiała się Olivia.
-Aha, okej, przepraszam, ale wiesz zawsze byłam uczona, że nie można źle się wyrażać to dla mnie coś nowego- moja towarzyszka popatrzyła się ze zdziwieniem i się roześmiała.
![]() |
| Luke Campbell |
![]() |
| Pauline Simpson |
![]() |
| Olivia Lake |



Fajne ♥♥
OdpowiedzUsuńDzięki :*
Usuń